Wprawdzie nie jestem Jolą, to moja krakowska siostra
ma tak na imię.
ale co to mi szkodzi z tej okazji kupić sobie
dawno umyślony prezent?
Odkładałam zakup i odkładałam, aż ...mam!
Takie doniczusie sobie wybrałam, szklanka dla porównania.
Jutro zapowiada się pracowity dzień przy przesadzaniu. Ale pozostanie tylko 6 fiołeczków...
i nie wiem ile amarylisów...
Chwileczka jeszcze o gościowaniu się...
Na tym zdjęciu moja siostra jeszcze przed posiłkiem, ale już po trzech dniach pracy malarskiej. Pytałam ją, jak się nazywa, jakby coś nie do końca pamiętała...
Na tym zdjęciu już zdecydowanie raźniejsza, tylko nogi jeszcze muszą odpoczywać.
Było malowanie na choszczeńskim polu golfowym.
Strasznie duży tam ruch - dużo Niemców.
Pogadałam z siostrunią, jak dobrze pójdzie, to po niedzieli będzie trochę zdjęć z pleneru. Teraz Hania nie ma kabli i nic nie można zrzucić na mój komputer.
Oby jakiś chochlik tylko się nie zaplątał...